Malownicze. Wymarzony dom
Magdalena Kordel — Literatura

– Cóż, przynajmniej masz wabik na kawalerów – roześmiała się Klara, sięgając po puszkę z herbatnikami. – Posag dobra rzecz, w razie groźby staropanieństwa możesz zawsze przekupić jakiegoś brzydala stojącego na krawędzi bankructwa.

– Wiesz co, bankruta jeszcze rozumiem, ale dlaczego od razu brzydala? Skoro miałby polecieć na kasę, ja też chciałabym coś z tego mieć. Może być ubogi, ale przynajmniej musi być przystojny. Czy mi się wydaje, czy ktoś dzwoni do drzwi?

– Nie wydaje ci się, to na pewno mama. Mam złe przeczucia – westchnęła Klara i poszła otworzyć.

Rzeczywiście, wystarczyło jedno spojrzenie na panią Lilkę, żeby docenić instynkt jej córki. Włosy, zwykle porządnie spięte, dziś miała w nieładzie, żakiecik nie pasował do spódnicy, a z przewieszonej przez ramię torebki wystawała butelka z winem. Zrzuciła na podłogę wielką torbę, po czym ciężko oddychając, usiadła na stołeczku. Z poważną miną popatrzyła na córkę i dopiero po chwili dostrzegła Madeleine.

– Dzień dobry, pani Lilko – Madeleine pierwsza przerwała ciszę i rozsądnie postanowiła udawać, że niczego niepokojącego nie dostrzega. – Klara właśnie zaparzyła świeżą kawę, napije się pani z nami?