– Kawa o tej porze w moim wieku jest wysoce niewskazana, ale przyniosłam ze sobą coś innego – dodała, wyciągając z torebki butelkę, którą wręczyła zaskoczonej córce.
– Rozumiem, że w przeciwieństwie do kawy to jest w twoim wieku wskazane? – zagadnęła Klara, spoglądając na matkę z niepokojem.
– A co ma do tego wiek, moje dziecko? W stanie, w jakim się znajduję, nic innego nie wchodzi w grę – westchnęła pani Lilka, wstając ze stołka i wygładzając spódnicę. – Potrzebuję porządnego znieczulenia. Zresztą nie tylko ja – dodała, rzucając córce znaczące spojrzenie.
– Wyczuwam kłopoty. I widzisz, teraz mogę z czystym sumieniem powiedzieć: „a nie mówiłam” – zwróciła się do Madeleine. – Wiedziałam, po prostu wiedziałam!
Pani Lilka udała jednak, że nie słyszy, i poszła prosto do salonu, gdzie usadowiła się w głębokim fotelu i z westchnieniem ulgi oparła nogi na podnóżku.
– To może poczekajmy jeszcze na Piotrusia – zaproponowała, kiedy dziewczyny dołączyły do niej z filiżankami w ręku.