– Piotrek pojechał w delegację. Tym razem twój ulubiony zięć ci nie pomoże. – Klara nieznacznie się uśmiechnęła, doskonale wiedząc, że mama liczyła najbardziej właśnie na poparcie Piotrka. Jej mąż uwielbiał teściową, zresztą z wzajemnością. – Tak więc, moja droga mamo, mów!
– Klara, chodź ze mną na chwilę do kuchni, ja też przyniosłam wino, a nie wiem, gdzie trzymasz korkociąg. – Madeleine za plecami pani Lilki zamachała przynaglająco ręką i nie oglądając się, wyszła z pokoju.
W kuchni odkręciła wodę i przymknęła drzwi.
– Możesz mi wyjaśnić, co robisz? – zainteresowała się Klara.
– Nie chcę, żeby twoja mama nas słyszała – wyszeptała Madeleine. – Wiem, że jesteś zdenerwowana, całkowicie cię rozumiem, ale nie sądzisz, że lepiej będzie załatwić to trochę inaczej?
– Inaczej? Ty chyba zapomniałaś, z kim masz do czynienia! Przecież to moja matka, która ewidentnie coś przeskrobała! A to oznacza, że będzie kluczyć i zwodzić, aż w końcu przyprzemy ją do muru! Przepraszam cię, ale nie mam ochoty na te wszystkie ceregiele i wolę zrobić to od razu.
– A nie pomyślałaś, że lepiej będzie po prostu ją upić? – mówiąc to, Madeleine wyciągnęła ze swojej torebki butelkę.
– Każesz mi spić własną matkę?