– Spić! Od razu takie wielkie słowa! Powiedzmy, że tylko lekko podchmielić. Ona i tak przyszła tu z zamiarem wyznania ci swoich win, więc alkohol to tylko ułatwi, a ty będziesz miała z głowy całe męczące śledztwo. Więc chwilowo pogadaj o pogodzie, albo jeszcze lepiej ja opowiem o mojej porannej przygodzie w biurze, a ty dbaj o pełne lampki. Zobaczysz, ani się obejrzysz, jak twoja mama wyśpiewa całą prawdę.
– Dobrze, może i masz rację. – Klara zakręciła wodę i wyciągnęła z szuflady korkociąg. – Chociaż upijanie własnej matki jest chyba trochę niemoralne...
Dopiero w połowie trzeciej butelki, którą po długich poszukiwaniach znalazły w kuchennej szafce, Klara zorientowała się, że sytuacja wymknęła się spod kontroli. Niewątpliwie alkohol spełnił swe zadanie, ale rezultat był taki, że i Madeleine, i pani Lilka świetnie się bawiły, rozchichotane niczym nastolatki zgodnie wznosiły toasty za wolność i swobodę.
– Córciu, dolej nam jeszcze – zadysponowała pani Lilka, zaglądając do opróżnionego kieliszka i chwiejnie odstawiając go na stół.
– Mamo, może jednak wystarczy...
– Nie wystarczy, absolutnie nie wystarczy, bo teraz ja będę mówić – odrzekła starsza pani.