– Jezus Maria! – Klara złapała się za głowę. – Jaki dom?
– Jaki, jaki! Wy wszyscy jesteście tacy sami! Nikt mnie nie słucha! Jaki ja dom mogłam kupić, i to bez wiedzy Henryka?
– Chyba nie chcesz mi powiedzieć, że to ma związek z historią zaginionego krewnego? Jednak właśnie to chcesz mi powiedzieć – na widok skruszonej miny matki Klara udzieliła sobie sama odpowiedzi. – Mamo, jak mogłaś? Tata ci tego nie wybaczy!
Pani Lilka nie musiała odpowiadać, jej mina mówiła sama za siebie. Madeleine przyglądała się im obu, stukając palcem w pustą lampkę. Zdecydowanie nie powinna tyle pić, ale przecież robiło się coraz ciekawiej.