Najwyżej mnie zwolni. Może to nie byłoby takie złe, utknęłam w tej firemce zupełnie jak w związku z Grześkiem. Szczerze mówiąc, już od dawna marzy mi się całkowita zmiana, pomyślała, wrzucając kosmetyczkę do torebki.
Zapomniała, że czasami warto być ostrożnym z wypowiadaniem życzeń. Bo niektóre marzenia dość nieoczekiwanie mogą się spełnić.
W biurze jak zwykle o tej porze panował spokój. Madeleine chyba po raz pierwszy, odkąd tu pracowała, zignorowała ogonek stojący do automatu z kawą i ruszyła prosto do gabinetu Grzegorza.
– Skoro już mam to zrobić, nie ma na co czekać – mruknęła, bezszelestnie otwierając drzwi, i stanęła jak wryta.
Jej oczom ukazała się stojąca tyłem wysoka brunetka w niebotycznie wysokich szpilkach i prawie niewidocznej spódnicy. Schylała się właśnie po papiery do jednej z najniższych szuflad w szafce tuż koło biurka szefa.
– Wspaniale, myślę, że będzie pani doskonałą sekretarką – z zachwytem stwierdził Grzegorz, wstając i poklepując brunetkę po wypiętej pupie.