Martwe lwy
Mick Herron — Kryminalne i sensacyjne

Zamknął oczy. Ten dzień nie był zwyczajny. Na ogół o tej porze, tuż po szóstej trzydzieści, wszystkie ostre krawędzie były zaokrąglone; byłby na nogach już od dwunastej, po pięciu godzinach niespokojnej drzemki. Czarna kawa i papieros wypalony w biurze. Prysznic, jeśli zaszłaby taka potrzeba. Później wyjście do pubu Star, gdzie guinness lub whisky popite piwem albo poprawiłyby jego samopoczucie, albo uświadomiłyby mu, że lepiej unikać pokarmów stałych. Czasy ostrego balowania już się skończyły. Kiedyś bywało, że tracił nad sobą kontrolę: pijany, mylił zakonnice z kurwami, policjantów z przyjaciółmi; gdy był trzeźwy, nawiązywał kontakt wzrokowy z byłymi żonami, nie rozpoznawał ich, a w ich oczach widać było tylko ulgę. Złe czasy.

Jednak nawet wtedy nie zdarzyło się, by moskiewski szpieg najwyższej klasy przemknął obok i nie dostrzegł, z kim ma do czynienia.