Martwe lwy
Mick Herron — Kryminalne i sensacyjne

Agent jednak usłyszał. Kierował się do trzeciego autobusu, więc Dickie chyłkiem szedł jego śladami i też wsiadł. Nikt nie pytał o bilet. Dickie po prostu przebiegł dalej i udał się na tył, skąd miał dobry widok na agenta, zajmującego miejsce dwa rzędy wcześniej. Dickie usiadł wygodnie i zamknął oczy. Podczas każdej operacji następował chwilowy spokój. Gdy do tego dochodziło, należało zamknąć oczy i zebrać myśli. Był daleko od domu, miał przy sobie jakieś szesnaście funtów. Miał ochotę się napić, ale nie zamierzał się z tym spieszyć. Plusy były takie: był tutaj i teraz; nie dostrzegł wcześniej, jak bardzo za tym tęsknił: życiem w pełni, a nie prześlizgiwaniem się po nim.