Gdy miecz przebija jej drugą nogę, Tuva jest przygotowana na ból. Jednak na coś takiego nie da się przygotować. Tuva wydaje z siebie ryk, wolałaby stracić przytomność, oszaleć, cokolwiek, byle już nie czuć nic więcej. Kilka sekund. Wieczność. Już nic nie widzi. Ostrze przebiło jej obie nogi i wychodzi przez szparę w przeciwnej ścianie skrzyni. Wreszcie przestaje wibrować.
Jednak silnik wciąż chodzi.
Coś kłuje ją od tyłu w bark i wtedy umiera ta część Tuvy, która jest jej rozumem. Wręcz fizycznie czuje załamanie fragmentu mózgu. Bo szpary są, rzecz jasna, również za jej plecami. Tuva usiłuje się pochylić, by uniknąć miecza, ale ten ruch sprawia, że palący ból w udach staje się jeszcze mocniejszy. Już jej tutaj nie ma. Znajduje się na porodówce, walczy o życie synka, jest w kawiarni, gdzie jakimś cudem dostała pracę, obłapia się z Danielem, jest z Martinem, który mówi, że ją kocha. Słyszy odgłos miażdżonej chrząstki i tkanki grzbietu, a myśli o tym, że Linus mówi na Mattiego tata.