Między końcem a początkiem
Jojo Moyes — Literatura

Przez wiele tygodni, gdy Lila przychodziła pod szkołę, po placu przechodził pomruk połączonego z fascynacją przerażenia, któremu towarzyszyły lekkie odwracanie głów i przekazywane półszeptem plotki. Lila trzymała się prosto, czuła na skórze mrowienie i szczęka ją bolała od sztucznego uśmiechu, który przykleiła sobie do twarzy. Więc Francesca przejęła od niej ten obowiązek i zaczęła przyjeżdżać po wnuczki swoim małym citroënem, wyjaśniając im i matkom ich koleżanek, że Lila jest zajęta pracą i wpadnie pod szkołę kiedy indziej. Tyle że teraz już matka nie mogła jej wyręczyć.

Czując znajomy ucisk w żołądku, Lila stawia kołnierz płaszcza i staje z dala od podzielonych na grupki matek, niań i jednego samotnego ojca, po czym wbija wzrok w telefon i udaje, że jest pochłonięta czytaniem jakiegoś Naprawdę Ważnego Mejla. Ostatnio często się do tego ucieka. Czasami dla odmiany przyprowadza ze sobą Truanta, który szczeka histerycznie na każdego, kto zbliży się do nich choćby na dwadzieścia metrów.