Lila próbuje właśnie odetkać toaletę na piętrze, zapchaną czymś wyjątkowo uporczywie, kiedy dzwoni Anoushka. Gdy wraz z Danem dwa i pół roku temu kupowali ten duży, „nietuzinkowy” (określenie agenta nieruchomości oznaczające w gruncie rzeczy „nikt inny by go nie kupił”) dom do remontu w zielonej dzielnicy północnego Londynu, Lila była oczarowana starymi łazienkami w miętowozielonym i malinowym kolorze, ponieważ uważała je – tak jak i kwieciste tapety – za urocze i klimatyczne. Przeszli po każdym pokoju, tworząc wspólnie obrazy tego, jak dom będzie wyglądał po remoncie. Chociaż, jeśli dokładniej pogrzebie w pamięci, musi stwierdzić, że to ona chodziła po domu i tworzyła w myślach obrazy, podczas gdy Dan mruczał niezobowiązująco „mhm, mhm” i zerkał na telefon.
Dzień po tym, jak odebrali klucze, ta sama urocza i klimatyczna toaleta postanowiła ukazać swoją prawdziwą naturę: zatkała się złośliwie i przelała. W różowej łazience, z której korzystają jej córki, obok spłuczki leżą teraz przepychacz oraz wygięty wieszak na ubrania i czekają, aż Lila (bo jakoś zawsze jej przypada w udziale to zadanie) rozprawi się z tym, co akurat dzisiaj postanowiło utknąć w głębi muszli.