Między końcem a początkiem
Jojo Moyes — Literatura

Lila wyciąga wieszak z muszli, ale woda wciąż sięga prawie poziomu deski klozetowej. Zdejmuje więc gumowe rękawiczki i opiera się o szafkę. Słyszy, że Truant ciągle szczeka, i zastanawia się, czy będzie musiała zanieść sąsiadom kolejną butelkę wina. W ciągu ostatnich trzech miesięcy sprezentowała im ich już siedem, by nie zaczęli jej nienawidzić.

– Kiedy mi coś prześlesz? W zeszłym miesiącu mówiłaś, że teraz już na pewno będziesz coś mieć.

Lila nadyma policzki.

– Ciągle… ciągle nad tym pracuję.

Następuje krótka chwila ciszy.

– Wiesz, kochana, nie chcę zabrzmieć jędzowato – mówi Anoushka nieco jędzowatym tonem – ale z Odbudową poszło ci świetnie, a karygodny postępek Dana zapewnił ci wzrost sprzedaży i pewnie powinnyśmy być mu wdzięczne przynajmniej za to. Tyle że nie chcemy stracić rozpoznawalności, prawda? I wydać kolejnej książki po tak długim czasie, że równie dobrze mogłaby być debiutem.

– Wkrótce… wkrótce coś ci wyślę.

– Wkrótce, czyli kiedy?

Lila rozgląda się po łazience.

– Za sześć tygodni?

– Umówmy się za trzy. To nie musi być idealne, kochana. Chcę tylko mieć pojęcie o tym, co piszesz. Czy to wciąż przewodnik po szczęśliwym życiu w pojedynkę?

– Yyy… tak.