– Wskazówki, jak wieść udane, niezależne życie? Zabawne historyjki o randkach? Pikantne anegdoty o życiu seksualnym singielki?
– Och, tak. Będzie tego mnóstwo.
– Nie mogę się doczekać. Jestem naprawdę podekscytowana. Z braku swoich przygód będę żyła twoimi! Oj, na litość boską, Gracie, tylko nie do nowego kosza! – rozlega się w słuchawce. A potem: – Muszę kończyć. Czekam na mejla od ciebie! Pozdrów wszystkich!
Lila rozłącza się i wpatruje w muszlę klozetową, jak gdyby mogła sprawić siłą woli, że woda opadnie. Słyszy, że Bill wspina się po schodach, przystaje na półpiętrze, by złapać oddech, po czym rusza dalej. Mieszkał z jej mamą w oddalonym o dziesięć minut drogi stąd bungalowie z lat pięćdziesiątych – w którym było niewiele mebli, za to dużo słońca, światła i prostoty – dlatego ten piętrowy, zagracony dom codziennie stanowi dla niego wyzwanie.
– Skarbie?
– Tak? – Lila próbuje zrobić radosną minę.
– Przykro mi, że przynoszę złe wieści, ale znowu byli sąsiedzi ze skargą na psa. A do tego na suficie w kuchni zrobił się jakiś paskudny naciek.