– Kto to? – spytała. – Przecież jest sobota. Obiecałeś, że dziś nie będziesz pracował, skoro jemy wieczerzę wigilijną.
– Nie mam pojęcia – odpowiedział zgodnie z prawdą i wstał z krzesła. – Może to do którejś z was?
Była żona i córka pokręciły głowami.
Niklas wyszedł do przedpokoju, do drzwi wejściowych.
– Jeśli umówiłeś Świętego Mikołaja, to niedoczekanie twoje! – dobiegł go z kuchni stłumiony głos córki.
Ktokolwiek dzwonił do drzwi, musiał być przez ochroniarzy na ulicy przepuszczony po dokładnym sprawdzeniu. Fakt, że nie uprzedzili go telefonicznie, wskazywał, że nie musiał się przygotować na spotkanie tego kogoś. Na ekranie o dużej rozdzielczości, znajdującym się na drzwiach od wewnątrz, zobaczył człowieka w kasku rowerowym, na piersi miał czerwoną gwiazdę. Na ramionach śnieg. Firma kurierska Inte bara post1. To wyjaśniało sprawę.
– Tak? – powiedział Niklas, otwierając drzwi.
– Niklas Stockenberg? – upewnił się, lekko sapiąc, kurier i podał małą czarną kopertę. – Proszę, przesyłka dla pana.
Koperta nie była opisana. Niklas wziął ją, marszcząc czoło. Odwrócił ją w dłoni. Na odwrocie też nic nie napisano.