– Od kogo? – spytał, podnosząc wzrok.
Mężczyzny już nie było. Zaraz po wręczeniu przesyłki ruszył biegiem pięć pięter w dół do swojego roweru na ulicy. Przypuszczalnie był spóźniony do następnego klienta.
Niklas zamknął drzwi i otworzył kopertę. W środku znajdowała się biała karteczka. Wizytówka, jak stwierdził po wyjęciu, i to z tych bardziej luksusowych. Bez żadnego nazwiska, za to z czymś, co wyglądało jak cyfra. Duża ósemka z zaczernioną dolną połówką. Pod spodem znajdował się numer telefonu. I nic więcej.
Zmarszczył czoło. Symbolu nie rozpoznawał, a numeru nie znał. Jednak coś z tyłu głowy podpowiadało mu, że wie, co to jest, że spodziewał się tej wiadomości od wielu lat, chociaż z nadzieją, że nigdy jej nie dostanie. Wyparł ją, wyrzucił ze swojego życia. I nie był na nią gotów.
A może to tylko reklama, pomyślał.
Był tylko jeden sposób, by się dowiedzieć, o co chodzi. Z wewnętrznej kieszeni marynarki wyjął telefon i wybrał podany numer. Ręce mu drżały.
Po trzech sygnałach odezwał się nagrany głos kobiecy.