Tymczasem właściciel rozpuścił w półświatku wieści, że ma na sprzedaż wiele ciekawych informacji. Zasada była równie prosta jak ta, która obejmowała rezydentów Sierocińca: każdy, kto zapłacił miesięczny abonament, mógł uzyskać w dowolnym czasie dowolną informację, a nawet miał prawo przeglądać cały katalog – oczywiście pod okiem silnorękich i z zachowaniem porządku w katalogu. Jak przypuszczał Wesseltoft, jego oferta zrodziła duże zainteresowanie, szczególnie wśród bukmacherów oraz przemytników spławiających Odrą trefne towary.