Ponieważ mieszkanie było kiedyś sklepem i z piwnicy, służącej w tamtych czasach za magazyn, wiodły doń schodki, nowy właściciel, prowadzący niebezpieczny interes, przygotował sobie – tak na wszelki wypadek – drogę ucieczki. Biurko ustawił nad klapą do piwnicy, którą w sytuacji zagrożenia zawsze mógł podnieść, wśliznąć się do podziemia i następnie zablokować ją od wewnątrz zasuwą dla powstrzymania prześladowców. Następnie labiryntem piwnicznych korytarzy i podwórek dało się przedostać aż na Klosterstrasse[2]. Nad tym, by do mieszkania nie wtargnął nikt niepowołany, czuwało dzień i noc kilku uzbrojonych „silnorękich” – jego dawnych towarzyszy broni, którzy w razie potrzeby wykonywali inne zlecenia specjalne, jak choćby eksmitowanie kłamliwych lub awanturujących się nadmiernie lokatorów.