Mock. Golem
Marek Krajewski — Kryminalne i sensacyjne

Pieniądze z abonamentu zaczęły płynąć wartkim nurtem, co pozwoliło na zatrudnienie służącej oraz jeszcze dwóch strażników, których jedynym zadaniem było czuwanie nad bezpieczeństwem rezydentów. Jako stałych współpracowników firmy najął również prywatnego detektywa, korygującego prawdziwość sprzedawanych informacji, księgowego oraz adwokata, który miał prawnie chronić archiwum przed zainteresowaniem władz miejskich. W końcu stało się to, co się stać musiało – po roku Sierocińcem zainteresowało się wrocławskie prezydium policji. Człowiekiem, który przez samego prezydenta policji Wilhelma Gawelkę został wysłany dla zbadania ewentualnych korzyści kryjących się w tym banku danych, był nadwachmistrz kryminalny Eberhard Mock.