Mock. Golem
Marek Krajewski — Kryminalne i sensacyjne

Wesseltoft tylko na to czekał. Jego prawnik zaoferował policji wszelkie posiadane informacje z archiwum za tajną, lecz realną urzędową ochronę oraz za miesięczny abonament, którego wysokość – choć o wiele niższa niż suma wszystkich opłat uiszczanych do tej pory przez królów wrocławskiego podziemia – i tak była sporym obciążeniem dla budżetu prezydium. Postawił przy tym warunek, który był nienegocjowalny: jego przybytek ma zapewniać bezpieczeństwo swym mieszkańcom, ma być dla rozbitków życiowych rodzajem azylu, który – jak się wyraził – „nie będzie celem policyjnych nalotów”.