– Oby cię złapał skurcz żołądka! – tak po sąsiedzku krzyczała jakaś matka na dziecko, które zakradło się do kuchni, by urwać trochę kugla, świeżo wyjętej z pieca tradycyjnej zapiekanki.
– Oby ci dziąsła spuchły! – darł się jeden z brodzkich rabinów na szamesa, swego pomocnika, który coś pomylił w protokole z posiedzenia sądu rabinackiego.
– Oby ci z pępka cebule wyrosły! – tak żona brodzkiego kantora wrzeszczała na służącą, która przypaliła zupę.
Owe codzienne klątwy, tak powszechnie stosowane wśród wschodnioeuropejskich Żydów, były najczęściej później odwoływane rozmaitymi „odczynieniami”. Osoba przeklęta, nawet jeśli nie nastąpiło odczynienie, często nie robiła sobie wiele z owych klątw. Ich magiczna siła była mocno osłabiona częstym użyciem. Wraz z każdym powtórzeniem traciły one coś ze swej złowrogiej mocy i stawały się wytartymi banałami.