Ten właściciel dużego zakładu krawieckiego przy Schweidnitzerstrasse[7] 6 ujrzał go, gdy wyszedłszy przybity z Dworu Hohenzollernów, stał na ulicy i bezradnie płakał po raz pierwszy w życiu, a w jego rozpaczy uczestniczyły trzy córki, w tym nadzwyczaj urodziwa Ryfka.
Weissbein, wrocławski Żyd o korzeniach częstochowsko-namysłowskich, kiedy zapytał o przyczynę smutku tej rodziny i dowiedział się, że ma do czynienia z krawcem i trzema młodymi kobietami dobrze obeznanymi w tym fachu, aż klasnął w ręce z radości. Właśnie takich pracowników potrzebował.
Rodzina Goldinów zamieszkała przy Krakauer Strasse[8] w baraku, który właściciel szwalni postawił dla swych robotników, i zaczęła nowe życie, szyjąc ubrania pod szyldem znanej firmy krawieckiej. W połowie roku 1919 panna Ryfka została wypatrzona przez żonę właściciela i zmieniła zawód – ze szwaczki awansowała na jedną z pokojówek. Na początku wszystko się dobrze układało. Zarabiała niemało, koleżanki ją lubiły, a pewien młody czeladnik imieniem Israel oszalał z miłości do niej. Kilka razy poszła z nim na spacer. Rok później zrobiła głupi błąd, przez który miało się wkrótce smutno skończyć jej młode życie.