Mock. Golem
Marek Krajewski — Kryminalne i sensacyjne

Wszyscy spojrzeli na nadwachmistrza. Ten powiódł wzrokiem po dwóch szafach, których szybki zasłonięte były od wewnątrz brudnoszarymi zasłonkami, jakby tam, w aktach aktualnie prowadzonych spraw, szukał odpowiedzi na zadane pytanie.

– Zrobiłem coś jeszcze. – Otworzył papierośnicę i włożył do ust papierosa. – Zacytowałem Senekę: „Cóż jest dziwnego w tym, że umiera człowiek, którego całe życie nie jest niczym innym jak drogą ku śmierci”. A potem wyrzuciłem Smolorza z mojego pokoju. Oto, co zrobiłem, panie radco! Mnie nie obchodzi, czy ktoś chce umrzeć, mnie interesuje tylko to, czy ktoś umarł. Jestem detektywem, co tropi morderców, a nie księdzem czy innym rabinem, jak to ujął Smolorz ze zwykłą dla siebie przenikliwością…

Krzesło, na którym siedział doktor Lasarius, przewróciło się, kiedy medyk gwałtownie powstał.