Mock. Golem
Marek Krajewski — Kryminalne i sensacyjne

– Drodzy panowie – rzekł drżącym z irytacji głosem i wskazał palcem na żółtą kartonową teczkę leżącą na biurku szefa Mordkomission – oto jest mój raport. A teraz mówię: Adieu! Mam dość waszych wewnętrznych swarów. Zostałem tu zaproszony przez radcę Mühlhausa, nie wiem doprawdy, w jakim celu… Raport mógł przynieść posłaniec. Tymczasem przychodzę tu – podniósł głos – a wszyscy się kłócą. Siedzę i słucham tych kłótni, siedzę i słucham… A przede mną pilne sekcje. Adieu! Opuszczam wasze piekiełko. Wolę obcować z ludźmi zdecydowanie bardziej małomównymi.

Radca rozłożył ręce i szeroko się uśmiechnął. Wyszedł zza biurka i podszedł do przewróconego krzesła. Podniósł je, po czym uspokajająco położył dłoń na ramieniu Lasariusa.

– Już dobrze, doktorze – rzekł cichym głosem. – U nas, jak to w rodzinie, są czasami kłótnie. Ale po burzy nadchodzi słońce… Jak to będzie po łacinie, Mock?

– Post nubila Phoebus – mruknął zapytany.

– Tak jest, właśnie tak – uśmiechnął się Mühlhaus. – Post nubila Phoebus… Ale teraz ad rem. Poprosiłem tu pana, aby zechciał nam pan coś objaśnić, bo pański raport ma na pewno wielką wartość naukową, ale jest nadzwyczaj lakoniczny. Napisał pan w nim tylko tyle…