– To jest związek chemiczny, który wytwarzają nadnercza, stosunkowo niedawno odkryty przez Polaka Cybulskiego – odparł Lasarius. – Substancja ta jest niewidoczna gołym okiem, choć pełni ważną funkcję w ludzkich tkankach. To właśnie ona się pojawia w pańskim organizmie, gdy ogarnia pana gniew lub strach, gdy ma pan walczyć lub uciekać. Kiedy w czasie sekcji zwłok otworzymy czaszkę, zobaczymy mokry mózg. W tym płynie mózgowym jest adrenalina, oczywiście niewidoczna gołym okiem. Dopiero ex post można ją wyizolować. I nie widać jej po prostu, podobnie jak nie widać alkoholu w piwie.
– Czyli ta dziewczyna mogła popaść w jakąś desperację – upewniał się Mock. – Stracić chęć do życia, przyjść do pokoiku w stanie głuchej rozpaczy. Potem położyć się na łóżku i przeżywać swój ból tak długo, by w końcu umrzeć? Tak po prostu? Jak żołnierze na wojnie, o których mówił pan Burdelpapa?
Tym razem nikt się nie śmiał z przydomka Wesseltofta. Lasarius pokiwał głową.
– Tak właśnie mogło być. – Wstał. – Jeśli to wszystko, to żegnam panów!
– Wyjdę z panem. – Właściciel Sierocińca zerwał się z krzesła.
Nikt ich nie zatrzymywał. Kiedy policjanci zostali sami, Mock spojrzał na swego szefa przekrwionymi oczami.