Mock. Golem
Marek Krajewski — Kryminalne i sensacyjne

– Panie radco, skąd tyle hałasu o jakąś polską czy rosyjską Żydówkę, która umarła z rozpaczy? Czy mamy ścigać tego, co ją do tej rozpaczy doprowadził? Na przykład szukać jakiegoś żydowskiego parobka czy furmana, który ją uwiódł lub okradł? Mamy pakować się w ten cały tłum Ostjuden, którzy chodzą w biblijnych szatach i mówią jakimś średniowiecznym dialektem? Nie mamy już ważniejszych spraw na głowie? Ale wnioskuję, że pan sądzi inaczej, bo tylu ludzi pan zwołał dziś do siebie, prawda? Sekcja zwłok w sytuacji, gdy brak podejrzeń co do śmierci gwałtownej, to u nas jakieś novum, chyba że umarł kto ważny. A ta panna Goldin to ktoś ważny?

– A może prezydent Gawelka jest osobiście zainteresowany sprawami żydowskimi? – wtórował mu Smolorz. – A dlaczegóż? Jakaś heca z Żydami?

Mühlhaus wstał i przeszedł się po gabinecie, wciąż pykając dymem. Podszedł do mosiężnego wieszaka ozdobionego ornamentami w kształcie gałązek oliwnych. Przesunął po nich palcami, jakby grał na harfie.