Zasada wymiany usług była bardzo prosta: jedna noc – jedna ważna, prawdziwa informacja. Kłamstwo surowo karał wyrzuceniem delikwenta na bruk i dożywotnim zakazem przestępowania progu tego azylu. Szybko się on zaludnił, masowo napłynęły doń prostytutki, przez co Wesseltoft otrzymał mało zaszczytne pseudo. To jednak niewielki minus w porównaniu z zyskami, jakie zaczął wkrótce generować jego zakład.
Pierwsze dwa miesiące okazały się czasem bardzo dynamicznego rozruchu. Burdelpapa nazbierał tak dużo informacji, że musiał stworzyć odpowiednie archiwum. W swym niewielkim mieszkaniu, które wyszykował sobie na parterze budynku, zainstalował potężny i zamykany na kłódkę katalog, gdzie chował zbierane przez siebie wiadomości.