– Już mówię – mruknął cicho indagowany, położył na stole teczkę z wytłaczanej skóry i wyjął z niej notatki. – Otóż ta budowla nazywa się Hala Ludowa i stoi w polskim mieście Wrocław, które jeszcze dwa lata temu było niemieckie i nazywało się Breslau. A hala ta nie była wtedy „ludowa”, lecz „stuletnia”. W przyszłym roku zostanie w niej zorganizowana wielka impreza propagandowa i jakaś wystawa, na którą zostali zaproszeni komunizujący intelektualiści Europy z Pablem Picassem na czele. Wszyscy mają wzywać do pokoju na świecie i krytykować amerykański imperializm. Z pewnością będą tam śpiewać peany na cześć wujka Joego i dziwne byłoby, gdyby...
– Gdyby wujka Joego tam zabrakło – dokończył za niego prowadzący.
– Tak. Oddano ją do użytku w roku tysiąc dziewięćset trzynastym, a zbudowano błyskawicznie, w ciągu dziewiętnastu miesięcy, licząc od dnia wylania fundamentów. Jak widać na zdjęciach, to budowla betonowa, o surowych ścianach, na których zachowały się nawet odbicia desek. Jest wielka i podobna do rzymskiego Panteonu, który jest na zdjęciu numer dwa...
– Czyżby miała też świątynny charakter? – przerwał mu jeden z mężczyzn. – Tak jak Panteon?