Kiedy potrzebowałam więcej piguł, ruszałam do apteki sieci Rite Aid trzy przecznice dalej. To była zawsze bolesna przeprawa. Gdy szłam Pierwszą Aleją, krzywiłam się od wszystkiego. Przypominałam rodzące się niemowlę: powietrze sprawiało mi ból, tak samo światło, poszczególne elementy otoczenia zdawały się krzykliwe i wrogie. Tylko podczas tych wycieczek zdawałam się na alkohol – kieliszek wódki przed wyruszeniem w drogę prowadzącą obok tych wszystkich bistro, kawiarenek i sklepików, które odwiedzałam, kiedy chodziłam po świecie, udając, że mam życie. W innych sytuacjach starałam się bywać nie dalej niż jedno skrzyżowanie od domu.