Mój rok relaksu i odpoczynku
Ottessa Moshfegh — Literatura

W całodobowym pracowali sami młodzi Egipcjanie. Poza moją psychiatrą, doktor Tuttle, moją przyjaciółką Revą i portierami w moim budynku byli to jedyni ludzie, których widywałam regularnie. Egipcjanie byli względnie przystojni, kilku z nich szczególnie. Mieli kwadratowe szczęki, męskie czoła, grube, kosmate brwi. I wszyscy wyglądali, jakby nakładali eyeliner. Było ich chyba z pół tuzina – przypuszczałam, że są braćmi albo kuzynami. Ich styl mnie odstręczał. Nosili piłkarskie koszulki, skórzane motocyklówki i złote łańcuchy z krzyżami, a w radiu puszczali popową rozgłośnię Z100. Zupełnie nie mieli poczucia humoru. Kiedy przeprowadziłam się do tej okolicy, flirtowali ze mną do tego stopnia, że było to irytujące, gdy jednak zaczęłam się snuć o dziwnych godzinach ze śpiochami w oczach i śliną zaschniętą w kącikach ust, szybko porzucili próby zdobycia mojego serca.

– Masz tu coś – powiedział pewnego ranka mężczyzna za ladą, pokazując długimi brązowymi palcami swoją brodę. Machnęłam na to ręką. Jak później odkryłam, moją twarz pokrywała zaschnięta pasta do zębów.