Mój rok relaksu i odpoczynku
Ottessa Moshfegh — Literatura

Nic nigdy się nie zmieniało: papierosy ułożone w równe rzędy, rulony zdrapek, dwanaście rodzajów wody w butelkach, piwo, chleb kanapkowy, gablota wędlin i serów, których nikt nigdy nie kupował, taca czerstwych portugalskich bułeczek, kosz zapakowanych w plastik owoców, ściana czasopism, której unikałam. Nie chciałam czytać niczego ponad nagłówki z gazet. Unikałam lektury czegokolwiek, co mogłoby wzbudzić we mnie zainteresowanie, zazdrość lub niepokój. Kładłam uszy po sobie.

Od czasu do czasu w moim mieszkaniu pojawiała się Reva z butelką wina i upierała się, żeby dotrzymać mi towarzystwa. Jej matka umierała na raka. To jeden z wielu powodów, dla których nie chciałam się z nią widywać.

– Zapomniałaś, że mam przyjść? – pytała, po czym wpychała się do salonu i włączała światło. – Rozmawiałyśmy wczoraj wieczorem, pamiętasz?

Lubiłam dzwonić do niej, kiedy zaczynał działać ambien, solfoton albo inny lek. Według niej zawsze chciałam gadać o Harrisonie Fordzie i Whoopi Goldberg, o niczym innym.

– Wczoraj opowiedziałaś mi całą fabułę Frantica. I odegrałaś tę scenkę, w której jadą samochodem, tę z kokainą. Gadałaś i gadałaś.

– Emmanuelle Seigner w tym filmie jest niesamowita.