W trzeciej lub czwartej klasie czytaliśmy On Going a Journey („O wybieraniu się w podróż”, 1822) Williama Hazlitta jako klasyczny przykład angielskiej eseistyki. Było dla mnie objawieniem, że ktoś tak skrupulatnie i z taką precyzją może sobie spokojnie przeprowadzać wiwisekcję na własnych myślach i uczuciach. Hazlitt (1778–1830), który nie miał szczęśliwego życia osobistego, wychwalał rozkosze samotności i terapeutyczne dobrodziejstwa podróżowania. Esej jest najbardziej znany dzięki jednemu zdaniu: „Lepiej jest podróżować, niż docierać do celu”. Ale są w nim także inne perełki: „Nigdy nie jestem mniej sam niż wtedy, gdy jestem sam”, i jeszcze: „Dajcie mi czyste błękitne niebo w górze i zieloną murawę pod stopami, krętą drogę przede mną i trzygodzinny marsz przed kolacją – a wtedy, dalejże rozmyślać!”.