Nabór
Vincent V. Severski — Kryminalne i sensacyjne

Kon­trolę pasz­por­tową na lot­ni­sku Tesli prze­szedł bez pro­ble­mów. Sam był zasko­czony, że się nie dener­wo­wał, jakby czuł nad sobą opiekę Allaha. Funk­cjo­na­riu­szowi straży gra­nicz­nej patrzył pro­sto w oczy i uśmiech­nął się szcze­rze. Na pyta­nie, czy ma coś nie­zgod­nego z pra­wem, odpo­wie­dział, że nic, i poczuł coś na kształt roz­ba­wie­nia. Prze­cież on sam był bombą nie­zgodną z żad­nym ziem­skim pra­wem!

Z lot­ni­ska wziął tak­sówkę i poka­zał kie­rowcy zapi­sany na kartce adres hostelu. Doje­chali w ciągu trzech kwa­dran­sów. Hani ni­gdy nie był w Bel­gra­dzie i nie miał nawet poję­cia, w jakiej czę­ści mia­sta się znaj­duje.

Wyj­rzał przez okno. Ciemno, pusta jezd­nia była ledwo oświe­tlona. Padał deszcz, a po dru­giej stro­nie ulicy maja­czył kolo­rowy neon. Hani znał nieco rosyj­ski, więc odczy­tał, że to restau­ra­cja. Spoj­rzał na zega­rek: minęła osiem­na­sta. Dopiero teraz przy­po­mniał sobie, że od śnia­da­nia nic nie jadł, i nagle poczuł głód. Przez cały dzień wyda­wało mu się, że jest spo­kojny, nie dener­wuje się, panuje nad sobą. A jed­nak orga­ni­zmu nie oszu­kasz – pomy­ślał. Stres musiał stłu­mić uczu­cie głodu.