Mam oczywiście na myśli propozycję, którą Stanom Zjednoczonym złożyła w październiku 2020 roku minister obrony Annegret Kramp-Karrenbauer: Niemcy ściśle związane z Ameryką, inwestujące więcej w wojsko i biorące na siebie funkcję policjanta Europy. Dzięki temu Ameryka zostałaby odciążona w tej części globu i mogłaby się skupić na innych wyzwaniach.
PZ: To potwierdza, że sytuacja jest dynamiczna. Bo wcześniej wydawało się, że Niemcy ciążą raczej ku Chinom.
JB: Myślę, że Niemcy zrobili kilka analiz polityczno-wojskowych i zobaczyli, w jakim stoją miejscu. To jest zresztą bardzo dobra wiadomość dla Polski, bo można będzie połączyć opcję kontynentalną (czyli politykę proeuropejską) z opcją atlantycką (czyli polityką proamerykańską).
PZ: Jeżeli rzeczywiście dojdzie do nowego otwarcia między Niemcami a Stanami Zjednoczonymi, te dwa kierunki naszej polityki nie będą ze sobą sprzeczne. Gdyby jednak drogi Niemiec i Stanów Zjednoczonych zaczęły się na poważnie rozchodzić, Polska stanęłaby przed bardzo poważnym dylematem: Za kim się opowiedzieć?