JB: Być może nawet wcześniej. W sierpniu 2020 roku były premier Australii Kevin Rudd wyraził obawę, że wojna z Chinami może wybuchnąć przed amerykańskimi wyborami prezydenckimi. Przypomnę: te wybory odbyły się w listopadzie zeszłego roku. Tak więc sytuacja jest napięta.
PZ: To już nie będzie wojna, jakie oglądaliśmy w telewizji. Taka jak interwencje w Iraku czy Afganistanie. Czyli starcie przeciwników o całkowicie innych siłach i możliwościach.
JB: Tak, to będzie wojna symetryczna.
PZ: Zewrą się ze sobą dwa wielkie światowe mocarstwa posiadające olbrzymie zasoby, wielkie armie, nowoczesne technologie militarne. Dwa giganty. Olbrzymi będzie również teatr działań, rozmiary zaangażowanych sił i środków. Do konfliktu zostaną wciągnięte inne państwa. Czegoś takiego świat nie oglądał od II wojny światowej. A więc od blisko ośmiu dekad. Czy można przewidzieć, jak konkretnie będzie przebiegał ten konflikt?
JB: Chińczycy odniosą spektakularne sukcesy w pierwszym tygodniu. Tak jak Japończycy po zbombardowaniu Pearl Harbor. Potem wszystko będzie zależało od woli Amerykanów co do powrotu na Pacyfik.