Najlepsza przyjaciółka
Joanna Jax — Literatura

– W czasie wojny miał dużo roboty – mruknęła Beata, ponieważ przestała wierzyć w miłosiernego Boga wiele lat temu. Uważała, że jeśli istniał, był wyjątkowo niesprawiedliwy. Niekiedy zazdrościła Łucji jej niezachwianej wiary w boski plan.

– Kochanie, ja myślę, że ta śmierć przyniesie coś dobrego.

– Chyba mądrość życiową, że wszyscy pewnego dnia pójdziemy do piachu i nie warto przejmować się głupstewkami – prychnęła.

– Jesteś cyniczna, ale czy to czyni cię szczęśliwszą? – zapytała retorycznie Łucja, a potem wzięła pod rękę matkę i ruszyła w stronę ciemnoszarego autosana, którym znajomi Agnieszki Witymskiej mieli udać się na cmentarz.

Beata sądziła, że gdy dotrą na miejsce spoczynku przyjaciółki, coś w niej pęknie i wyrzuci z siebie ból i tęsknotę, ale skupiła się na twarzy Weroniki, na której wciąż malował się grymas. Od czasu do czasu zerkała także na oblicze Piotra, nadal poważne i nieodgadnione, ale, podobnie jak w przypadku córki Agnieszki, nie dostrzegła na nim głębokiego smutku.

Uśmiechnęła się w duchu, bo patrząc na Piotra, nie mogła zrozumieć, jak życie z takim człowiekiem mogło bywać trudne. A może po prostu ona zdołała poznać go z innej strony?