Narzeczona nazisty
Barbara Wysoczańska — Literatura

Zapadł już zmrok, ale na ulicach nadal było tłoczno. Ludzie podążali w różnych kierunkach – czy to piechotą, czy na rowerach. Raz na jakiś czas ulicą przejechał samochód albo konna furmanka. Miasto żyło, odradzało się jak feniks z popiołów. Kiedy Hania mimochodem spoglądała na twarze ludzi, którzy tak jak ona przeżyli piekło wojny, bezsilnie patrzyli na zagładę swojego miasta i na wszechobecną śmierć, dziwiła się szczerze, że widzi w nich nadzieję i chęć życia. Warszawiacy cieszyli się, kiedy choć jeden dom został odbudowany, kiedy choć jedna ulica przestawała straszyć ruinami po dawnych bombardowaniach, po upadku powstania. Mieszkańcy stolicy uparcie chcieli żyć i budować swoje miasto na nowo.