„Wiersz Violi Fischerovej – pisał – bardzo pasuje do »komunikacji«. W jego budowie i treści jest pokazana sytuacja człowieka w podróży – po sobie, przez siebie i przed siebie; podmiot jest też przedmiotem osobnym, ale i elementem całości – to jak przyglądanie się swojemu odbiciu w szybie pędzącego wagonu przy jednoczesnym posuwaniu się w określonym kierunku, w nieustannie zmiennym krajobrazie.
I to: »(...) skąd widzę siebie/ jak tuż za zakrętem/ znikam sobie na zawsze/ z oczu«.
Kiedy przyglądam się czasem ludziom, to tak, jakbym przyglądał się sobie, a jak ich słyszę, to słucham siebie. Jak w Niebie nad Berlinem Wendersa, kiedy przechodzący obok ludzi – nazwijmy go Anioł – słyszy ludzkie myśli i czasami odprowadza je, siebie w nich, na krawędź, za którą znika z oczu, przestaje być słyszalne owo obserwowane »ja«.
TO JEST GENIALNE.