„Pamiętam”, że kiedy czekaliśmy na windę, powiedziałaś: – To jest blok, gdzie mieszkają reemigranci, którzy uciekli z Czechosłowacji po sześćdziesiątym ósmym, a wrócili na początku lat dziewięćdziesiątych. U nas nie szanuje się powracających. Mówią, że zdradziliśmy, zostawiliśmy ich w komunistycznym gównie. Poza tym przypominamy im, że sami nie zdołali wyemigrować. Czy w Polsce szanuje się powracających?
„Pamiętam”, że odpowiedziałem: – Bardzo. Imponują nam.
„Pamiętam”, że już przy stole powiedziałaś: – Havla też nie szanują, bo jego istnienie przypomina im, że nie byli bohaterami. Robią wszystko, co mogą, żeby odebrać mu bohaterstwo, umniejszyć jego dzielność, dzięki czemu nie będzie widać, że sami byli tak tchórzliwi.
„Pamiętam”, że oczy miałaś niebieskie, i czas im nie odebrał barwy. Włosy ciemnokasztanowe, właściwie niemal czarne, bez śladów siwizny. Długie, ale upięte w kok.
„Pamiętam”, że w windzie pomyślałem: kurczę, z ludzkiego zamętu w metrze, z kolorowych napisów na ścianach wagonu, właściwie z chaosu miasta, tak łatwo może się wyłonić konkretny człowiek!