14. Jak trzeba uważać na zdecydowane deklaracje... Uczyłem się przecież: „martwy”, a nie „ten, który odszedł”, wszak tę szkołę wyznaję. Jednak kiedy zacząłem szukać informacji o mężu Violi w moim ulubionym słowniku Czescy pisarze dziesięciu stuleci, znalazłem tam sformułowanie o Pavlu Buksie/Karelu Michale, które wydało mi się piękne, i sprzeniewierzyłem się wcześniejszym naukom.
Autor słownika Radko Št’astný napisał o nim: dobrovolně odešel ze života (dosłownie: dobrowolnie odszedł z życia). Przy innych zaś pisarzach samobójcach podał: zemřel sebevraždou (umarł śmiercią samobójczą).
Do używanych jeszcze czasem w piśmiennictwie czeskim form omownych typu: poprvé spatřila světlo světa (dosłownie: pierwszy raz ujrzała światło dzienne), zamiast „urodziła się” (dziewczynka) czy „została wydana” (książka), mam stosunek jak do zabytkowych sztućców. Mogę spróbować nimi jeść od święta, ale na co dzień robię to niechętnie. Bo duże, niewygodne i wyglądają pretensjonalnie przy schabowym. Mimo to staroświeckie słowa o dobrowolnym odejściu z życia wydają mi się pełne godności i szacunku.
Jak na śmierć, to bardzo estetyczne zdanie.