Nie ma
Mariusz Szczygieł — Literatura faktu

Kupiłam natychmiast, pomyślałam, że ten mu się na pewno spodoba. Do tego kupiłam sandały. Mieliśmy identyczny gust, więc normalnie byłoby tak, że on zobaczyłby te zakupy i powiedział: super. Ale naraz poczułam strach, żeby mu je w ogóle pokazać. No i przeczułam, że coś wisi w powietrzu, bo jak przyniosłam to wszystko do domu, Pavel od razu powiedział: a ja widziałem piękny męski szlafrok, który bardziej by ci pasował. No ale spójrz, mówię, jaki ten jest ładny i delikatny. On: jest ładny, lecz mieszczański, a ja ci wybrałem inny piękny szlafrok, bez pretensji. No przecież, Pavle, mogę mieć dwa szlafroki, nie? Dodam, że Pavel wtedy wrócił z odwyku. Wylewałam mu piwo, a podsuwałam bezalkoholowe, w nocy nalewałam je do pustych butelek po procentowym. Tego wieczoru musiałam zażyć mocne tabletki, bo jakiś czas wcześniej otwierałam mu to piwo i się skaleczyłam. W ciągu dwóch dni od małej kropeczki na dłoni zaczęła iść bolesna pręga. Widziałam, że posuwa się dalej, miałam obawy, że to zatrucie krwi. Rozpoczęłam leczenie. Okazało się, że mój organizm zżarł mi pół tarczycy. Nagle też zaczęłam mieć kłopoty ze skórą, czułam nieprawdopodobne swędzenie.