Raz tylko miałam taki czas, że chodziłam się uczyć do koleżanki. On, kiedy był pijany, musiał ze mną rozmawiać. A ja na tej emigracji często byłam zajęta. Co się musiałam naprzygotowywać, naczytać tych idiotycznych prawniczych skryptów... Nie znałam dobrze języka, nie znałam szwajcarskiego systemu prawnego i jakimś cudem udało mi się zostać nauczycielką. Prawa! Nie mogłam tego stracić, zwłaszcza że najpierw pracowałam jako szatniarka w angielskim pubie. Pavel zresztą był stróżem nocnym. Zdolny, chwalony twórca, scenarzysta, którego film Honor i sława, na podstawie własnej książki, zdobył pierwszą nagrodę w Wenecji – stróżem... Chodziłam więc do przyjaciółki się uczyć, bo miała trzy wynajęte pokoje i spokój. A uczyłam się, jak mówię, czegoś absolutnie niemożliwego. Powiedział wtedy: dobrze, chodź sobie do niej. I to był jedyny moment, kiedy może trochę się od niego oddaliłam. No a teraz te rozmowy podczas snu... Chciałem ci kupić taki piękny szlafrok... Mówię więc: zostaw mnie, mam tego dość. Na co Pavel wstał, poszedł do swojego łóżka, a miał amerykański pistolet, i mówi: to się da wszystko rozwiązać. Nagle słyszę takie „bang!”.