Nie ma
Mariusz Szczygieł — Literatura faktu

To pokaz niedołęstwa woli, które w widzu takim jak ja budzi czułość. Jeżeli do tego aktor przymknie oczy i, choćby nie wiem jak się upierał, że izoluje się od widowni przegrodą swoich powiek, widownia może mieć inne odczucie. Właśnie wtedy go mamy! Są tacy widzowie, którzy na taki akurat moment czekają. Jakby liczyli na to, że między stacją Můstek a Malostranská aktor zacznie pokaz uwalniania swojego ducha, który na naszych oczach wzniesie się nad tunel metra. Przymknięcie oczu w sytuacji publicznej zbliża ją do sytuacji intymnej. W twarzy zachodzą zmiany i mam wrażenie, że każdy z aktorów, choćby grał podły charakter, po zamknięciu oczu staje się uosobieniem łagodności i dobroci.

Ale może to tylko moja projekcja, bo chciałbym widzieć wszystkich z zamkniętymi oczami. Mam nieodparte wrażenie, że to daje poczucie władzy. Ten, kto patrzy, ma władzę nad tym, kto nie patrzy. A może aktor pod przymkniętymi powiekami czeka na to, co mu zrobi widz? Jest gotowy na wszystko?! Na pocałunki od nieznanych osób i na uderzenie w twarz?