Nie ma
Mariusz Szczygieł — Literatura faktu

2. Obsada była więc szczątkowa: para studentów, zbyt daleko ode mnie, żebym poczuł się jak w loży. Okazało się, że chwilowo będę miał do czynienia nie z teatrem, lecz z samą literaturą. Zauważyłem na ścianie wagonu tabliczkę, taką, na jakich zamieszcza się reklamy. Może dlatego, że uczyłem się wtedy czeskiego i lubiłem sprawdzać, czy rozumiem tekst w całości, zacząłem czytać o tym, że ktoś za chwilę wyjdzie z cienia kasztanów:

Za chwilę wyjdę z cienia kasztanów

i ptasiego śpiewu

pójdę nagrzanym asfaltem

w dół do zakrętu

skąd się zobaczę

jak patrzę w cieniu kasztanów

na siebie idącą w kapeluszu

po czarnym asfalcie

skąd widzę siebie

jak tuż za zakrętem

znikam sobie na zawsze

z oczu[1]

Przeczytałem wiersz raz, drugi. I trzeci, żeby się upewnić, czy znów zadzieje się to samo. Przy „w kapeluszu” czułem nieprzyjemną pieszczotę w jelitach, jakby organizm raził je wytworzonym przez siebie prądem elektrycznym.

Wiersz wisiał w wagonie kolejki w ramach akcji „Poezja w metrze”, a podpisany był: Viola Fischerová.