Nie to miejsce, nie ten czas
Gillian McAllister — Literatura

Teraz patrzy w październikową mgłę i oto w końcu widzi Todda. Dostrzega go dokładnie w momencie, kiedy czas zmienia się na zimowy i godzina w jej telefonie przeskakuje z pierwszej pięćdziesiąt dziewięć na pierwszą. Powstrzymuje uśmiech: dzięki cofnięciu zegarów świadomie się nie spóźnił. To właśnie cały Todd; ważniejsze są dla niego językowe i semantyczne sposoby naginania umówionej godziny powrotu niż powody, dla których została ustalona.

Idzie ulicą sprężystym krokiem. Sama skóra i kości, on chyba nigdy nie nabierze ciała. Gdy kroczy, spiczaste kolana wypychają mu dżinsy. Mgła na dworze jest bezbarwna, drzewa i chodnik czarne, a powietrze ma kolor przejrzystej bieli. Świat pogrążony w szarości.

Ich ulica – na przedmieściach Crosby, w hrabstwie Merseyside – jest nieoświetlona. Kelly zamontował im przed domem latarnię w stylu takiej z Narnii. Zaskoczył nią Jen, jest z kutego żelaza, droga; nie ma pojęcia, jak to możliwe, że było go na nią stać. Zapala się, gdy wykryje ruch.