– Co? – pyta Kelly, który pojawił się za nią, wiążąc w pasie szary szlafrok.
– Todd… on… on tam jest z… kimś.
Wybiegają na zewnątrz. Jesienny chłód natychmiast przeszywa jej skórę. Jen biegnie w stronę Todda i tego obcego mężczyzny. Ale nim w ogóle zdaje sobie sprawę, co się dzieje, Kelly krzyczy:
– Stój!
Todd biegnie i w ciągu kilku sekund trzyma już w garści kurtkę z kapturem nieznajomego. Rzuca się na niego z wyciągniętymi ramionami, ich ciała się zwierają. Nieznajomy sięga dłonią do kieszeni.
Kelly biegnie w ich stronę, wygląda na spanikowanego, rozgląda się to na lewo, to na prawo, w dół i w górę ulicy.
– Todd, nie! – woła.
W tym momencie Jen widzi nóż.
Na ten widok adrenalina wyostrza jej wzrok. Szybkie, celne ugodzenie. I wtedy wszystko spowalnia: ruch odsuwanej ręki, opór ubrania, a później wyciągnięcie noża. Wraz z ostrzem pojawiają się dwa białe pióra, szybujące bez celu w mroźnym powietrzu niczym płatki śniegu.