Nie ufaj mu
Remigiusz Mróz — Kryminalne i sensacyjne

Wyłowiłam z mroku czarną skórzaną kurtkę i zobaczyłam, że gość lekko się zatacza. Nic dziwnego, wziąwszy pod uwagę godzinę. Zbliżał się do przystanku jakby niepewny, czy obrał właściwy kurs.

Kiedy rzucił mi spojrzenie, natychmiast odwróciłam wzrok. Z jakiegoś powodu zrobiło mi się gorąco i poczułam, jakbym nieopatrznie sprowadziła na siebie niebezpieczeństwo. Gdybym miała ściągniętą apkę Ubera i podpiętą do niej kartę, już bym zamawiała transport. Zanim jednak zrobię jedno i drugie, autobus dawno przyjedzie.

Machinalnie odsunęłam się w przeciwnym kierunku. Stałam jak słup soli, czekając, licząc sekundy i wzywając ten przeklęty nocny w myślach.

W końcu odnalazłam w sobie na tyle odwagi, by spojrzeć na faceta w kurtce. Wciąż szedł w moją stronę, tym razem zbliżył się nieco do ulicy. Ewidentnie kierował się na przystanek.

Kurwa mać.

Trzeba było nie oszczędzać albo przystać na to, żeby Gracjan odebrał mnie po kolacji. Narzeczony mojej siostry oferował, że przyjedzie, przysłał mi nawet godzinę temu esemesa, że jakby co, nic nie pił i jest gotowy.