Nie ufaj mu
Remigiusz Mróz — Kryminalne i sensacyjne

Mogłam już dostrzec jego twarz. Mocno ciosane rysy, kilku­dniowy zarost, głęboko osadzone oczy. Nie budziłby zaufania w dzień, co dopiero w nocy. Facet wyglądał na kogoś, kto lubi robić innym problemy.

Wypuściłam głośno powietrze i rzuciłam okiem w przeciwnym kierunku. Miałam nadzieję, że pojawi się jakaś kobieta, podobnie zbłąkana dusza jak ja. W jakiś sposób takie towarzystwo sprawiłoby, że sytuacja zmieniłaby się diametralnie.

Przy Marszałkowskiej nikogo jednak nie było. Słyszałam jakieś śmiechy i głośną wymianę zdań z oddali, ale nikogo nie dostrzegłam.

Mężczyzna zaciągnął się papierosem, wciąż się do mnie zbliżając. Wiedziałam, że teraz bacznie już mnie obserwuje, czułam na sobie jego spojrzenie.

Jezu, po co mi to było? Powinnam była siedzieć w domu i o tej porze dawno spać. A nie stać sama na przystanku, czekając tylko, aż ktoś mi zagrozi.

Facet był kilkanaście metrów ode mnie, kiedy obróciłam się w jego stronę. Znów odniosłam absurdalne wrażenie, jakby mój wzrok mógł w jakiś sposób go sprowokować – i jakby trwanie w bezruchu i ignorowanie go jakimś cudem przynios­ło odwrotny efekt.