Najbardziej jednak zainteresowało Erikę coś, co leżało na samym dnie skrzyni: cztery niebieskie zeszyty. Spojrzała na jedną z okładek i rozpoznała pismo matki. Eleganckie, pochyłe, w starej, okrąglejszej wersji. Erika wyjęła zeszyty i przesunęła palcem wskazującym po okładce leżącego na wierzchu. Na wszystkich widniał napis „Pamiętnik”. Słowo to wzbudziło w niej mieszane uczucia. Ciekawość, podniecenie, a zarazem lęk i wahanie: miała wtargnąć w czyjąś prywatność. Czy wolno jej czytać pamiętniki matki, poznać jej najtajniejsze myśli i uczucia? Z natury rzeczy pamiętnik nie jest przeznaczony dla cudzych oczu. Może Elsy nie życzyłaby sobie, żeby go czytała jej córka. Ale matka już nie żyła, Erika nie mogła jej zapytać. Sama musiała zdecydować, co zrobić.
– Erika! – przerwał jej głos Patrika.
– Co takiego?
– Goście idą!
Spojrzała na zegarek. Ojej, już trzecia! Pierwsze urodziny Mai, przyszli najbliżsi krewni i przyjaciele. Patrik pewnie pomyślał, że zasnęła na strychu.
– Już idę!
Otrzepała się z kurzu, chwilę się zastanowiła, a potem wzięła pamiętniki i kaftanik i ruszyła stromymi schodami na dół. Słyszała gwar głosów.