Śledczy ostrożnym krokiem przeszedł kilka metrów w głąb pomieszczenia. Drzwi za jego plecami zamknęły się automatycznie. W jednej ręce trzymał szklankę z wodą, w drugiej – plik dokumentów i długopis. Usiadł. Odłożył papiery i przyjrzał się Blixowi uważnie, jakby chciał odnotować w myślach, jakie policjant ma obrażenia, i wyrobić sobie wstępną opinię na ich temat.
Brogeland przez wiele lat był w tym samym wydziale co Blix, chociaż rzadko ze sobą współpracowali z tego prostego powodu, że nie potrafili się dogadać. I dlatego Blix ucieszył się, gdy usłyszał, że Brogeland przenosi się do Kripos i zostanie starszym śledczym.
– Jak się czuje córka? – spytał.
Blix nabrał głęboko powietrza. Obrazy, które pojawiły się przed jego oczami, przyprawiły go o dreszcze. Sznur, upadek, nieruchome ciało w nienaturalnej pozycji na brudnej betonowej podłodze. Krew.
– Nie wiem – odpowiedział i odetchnął. Musiał walczyć, żeby łzy nie napłynęły mu do oczu. – Mają dać znać, jak tylko zakończy się operacja. Ale zabraliście mi komórkę, więc…
– Wiesz, jak jest – odparł Brogeland.
Spuścił wzrok.
– Tak.
– Wydałem polecenie, żeby powiadomili nas, jak tylko przyjdzie jakaś informacja.
– Kim są o n i?