Nietuzinkowy sklep całodobowy
Kim Ho-Yeon — Literatura

Mężczyzna odchrząknął i podniósł się. Pani Yeom wyprostowała się pośpiesznie i wyjęła z portfela czterdzieści tysięcy wonów.

– Proszę. – Podała pieniądze bezdomnemu. – Proszę, to dla pana – dodała, gdy dostrzegła jego wahanie.

On z kolei, zamiast wziąć pieniądze, sięgnął gdzieś w zakamarki bluzy i wyciągnął kawałek papierowego ręcznika, po czym przetarł sobie nos, odwrócił się i zaczął odchodzić. Pani Yeom stała jeszcze przez chwilę z wyciągniętą ręką, w której trzymała pieniądze, i patrzyła na niego. Czuła się zawstydzona. Mężczyzna wracał w stronę sklepu, przed którym wcześniej kucał, jedząc lunch. Pani Yeom poszła za nim. Mówił coś do siebie, patrząc na pudełko jeszcze niedawno zawierające jego posiłek. Jęczał przy tym żałośnie. Pani Yeom przez chwilę się mu przypatrywała, po czym podeszła bliżej i poklepała go po plecach. Kiedy się do niej odwrócił, odezwała się do niego głosem nauczycielki rozmawiającej z uczniem.

– Pan pójdzie ze mną w jedno miejsce, dobrze?